W sobotę pierwszy raz odciągałam pokarm dla Maluszka, ale powiem, że z wymiernym skutkiem...podobno na początku trzeba się uzbroić w cierpliwość i nie od razu udaję się ściągnąć 150ml. Myślę, że i tak mamy dobry wynik z tym karmieniem, dotrwaliśmy do 4 miesiąca, nasz Olo nie jadł ani razu z butli, a jak przyszło co do czego przekonał się za drugim razem. Wypił co prawda tylko 50ml, bo tyle Mamuśka nazbierała za pierwszym razem z pomocą laktatora.. W wyjątkowych sytuacjach będę odciągała mleko...i tak w polskich realiach, już niedługo bo po skończonym 4 miesiącu życia niemowlak może zacząć jeść ugotowaną i startą marchewkę, jabłuszko itp.Oczywiście, jeżeli będę miała dalej pokarm to do popicia dostanie mleczko z piersi:-) Zastanawiam się jak to jest z tymi słoiczkami. Niby piszą na nich, że nie zawierają cukru, ale czy rzeczywiście tak jest? Czy lepiej nakupić świeżych warzyw ze znajomego źródła i zamrozić na zimę i wiedzieć co podaję swojemu dziecku?
pasiasta:-)
wczoraj



5 komentarze:
piękne zdjęcie! ;)
w słoiczkach nie może być ani cukru ani konserwantów czy barwników,bo to reguluje ustawa na ten temat.
no ja myślę, że to nie bujdy na resorach. Przewrażliwienie bierze górę
Ja wolę sama kupić jabłuszka, ugotować i zmiksować. Słoiczki kupuję bardzo rzadko.
jak moglam to gotowalam ale sloiczki zawsze mialam w zapasie i uwazam to za super wynalazek:) i tez jestem zdania ze produkty dla bobasow sa najbardziej kontrolowane i bezpieczne...choc jak czasem sie slyszy i tu zdarzaja sie wpadki...
Prześlij komentarz