Maruda, maruda tak na mnie wołają...la la la!
Zdarza się taki dzień jak wczoraj, że Olo jest marudny. I wtedy myślę klasyka...dziecko chcę być na rękach, kto go tego nauczył - rodzice! - powie każdy. To proszę mi zdradzić co ma zrobić matka, gdy jej słodziak drze się w niebo głosy (ale tylko czasami) przez ok.5-10min? czekać i udawać twardziela, bo inaczej się rozpieści?Nie sądzę...błąd jest wtedy, gdy podchodzi się do malucha na każde zawołanie, ale takie delikatne, wtedy nie mam złudzeń...A tak to phi:-) przy pierwszym potomku popełnia się tyle błędów, że trudno zliczyć. Nauczymy się na swoich, nie na cudzych i nie ma na to rady! I wcale nikt się nie musi tłumaczyć i słuchać, że coś robi źle. Bo niektórzy młodzi rodzice są w tym temacie przewrażliwieni i nic tego nie zmieni:-)
Suszy Saszę sushi -)
12 godz. temu


2 komentarze:
Najważniejsze to znaleźć złoty środek. W każdej dziedzinie życia :)
racja!
Prześlij komentarz