niedziela, 8 listopada 2009

uuufff po chorobie i zmiennych nastrojach;-)

Jak się cieszę, że już po wszystkim - dziecko odpukać w niemalowane, oby jak najdłużej - zdrowe:-) A to się wydaje, że niby nic tylko katarek i pierwszego dnia niecałe 38 stopni gorączki. A już przy takich objawach dziecko odczuwało dyskomfort, płakało i chciało być cały czas na rekach. W sumie te objawy spotęgowała jeszcze szczepionka na żółtaczkę. Ale już na szczęście znowu jest fajnie. Olek wrócił do swoich zwyczajów, można powiedzieć, że cały poprzedni tydzień był rozdrażniony, ale teraz już ok. Znowu bawi się troszkę sam i zasypia na kocyku - uff nie zapomniał. W piątek jeszcze kurczowo trzymał się mnie. Jakoś przeżyłam spotkanie z innymi mamami, trzymając Olka cały czas na rekach. Olek nawet cieszył się z "przejażdżki" zabawkowym policyjnym autkiem, ale jak tylko zniknęłam z pola widzenia to marudził. Teraz już mam nadzieję z powrotem również będzie chciał się bawić z innymi dziećmi, nio zobaczymy..

Polecam knajpkę na Ursynowie "Mama Mia" Al. Ken 56. Bardzo przytulne dwa pomieszczenia, jedno z nich szczególnie przypadło mi do gustu, na rozłożonych poduchach mogłam się położyć i nakarmić Olka. W drugiej salce: odgrodzony kącik z zabawkami dla maluchów, kilka stolików, żeby mamuśki tez mogły się posilić. Przyjemna atmosfera i w ogóle jakoś tak przytulnie i miło:-)
Image and video hosting by TinyPic
Image and video hosting by TinyPicImage and video hosting by TinyPic

piątek, 6 listopada 2009

odpowiedzialne rodzicielstwo...chory

Próby tego co w tytule mamy cały czas...a szczególnie teraz, gdy Olo jest podziębiony. W sumie to już końcówka, ale nie było fajnie. Najpierw krew w kupce i strach co się dzieje, po czym okazuje się, ze to przez nowe pokarmy. Dowiedziałam się, że Synek ma alergie na pomidory. Niewielkie ilości tego składnika było ostatnio w obiadku ze słoiczka..po paru godzinach od konsumpcji biegunka z żyłkami krwi. Do lekarza dotarliśmy w ostatniej chwili przed końcem przyjęć i pokrzepiająca wiadomość: "jeżeli Państwo nie dają już dziecku tego pokarmu, objawy przejdą w ciągu 3 dni" I tak było już następna kupka była okej.

Ale to nie koniec po spacerze we Wszystkich Świętych Synek złapał jakiegoś wirusa. I następnego dnia miał stan podgorączkowy i katar...gorączka ustała sama, a na katar dostaliśmy parę specyfików od lekarza. Ten katar bardzo nam rozdrażnił Malucha. Syn jest marudny od kilku dni, nie chce sam leżeć jak do tej pory na kocyku i się bawić. Trzeba się naprawdę nagimnastykować żeby był zadowolony. Boje się, że tak zostanie, że nabierze złych nawyków, a tak było pięknie do tej pory...

Ech przy tym przeziębieniu dodatkowo przyjął dawkę szczepienia na żółtaczkę, ponoć nie przeszkód ku temu przy infekcji.

Nici wieczornego zasypiania na spokojnie na kocyku, nici z ciągle uśmiechniętego Olka tak jak to było do tej pory. A i jeszcze dostaje komentarze, że to moja wina bo go rozpieściłam. Stoję twardo przy swoim..."Olek teraz taki jest marudny, bo jest chory" mam nadzieję, że te humory przejdą, a przede wszystkim przeziębienie..

niedziela, 1 listopada 2009

terroryzowanie?

Czy jest coś takiego jak kryzys 8 miesiąca życia niemowlaka? Chyba tak:-) Zmiennie nastroje dziecka, coraz bardziej widoczna i słyszalna więź z Matką. My chyba jesteśmy teraz na tym etapie. Albo po prostu chwilowe zachwianie równowagi. Nie wiem czy to kolejne zęby "idą", że Olkowi zmienia się często nastrój - raz super szczęśliwy, uśmiechnięty, a raz niezadowolony. A i najbardziej zauważalna jest teraz potrzeba naszego dziecko, aby jak najdłużej ktoś się nim zajmował, siedział obok, bawił się. No no czasami ciężko to wszystko pogodzić;-) Synek wymaga więcej uwagi, zainteresowania:-)

I przemieszczanie się dzieciątka po całym pokoju to jest to:-) A robienie 10 koziołków przez ramie naraz zastanawia? Już nie. Przywykłam do tego, ze wszędzie go pełno. Ma to po rodzicach:-)

środa, 28 października 2009

jeżeli chodzi o nasze dziecko wchodze drzwiami i oknami!

Klasyczny przypadek w państwowej służbie zdrowia...próbuje dziecko zapisać na wizytę do lekarza - nie ma wolnych terminów, pierwszy wolny za dwa miesiące. Nie ma wyjścia zostaje albo prywatny gabinet, albo wciskanie się w kolejkę. A jeżeli chodzisz na ćwiczenia od 2 miesięcy i potrzebujesz wejść do lekarza akurat tego i nie może być inny zostaje drugie wyjście...Nasza pani Doktor przyjmuje tylko w środy przez 3 godziny i niestety nigdy nie wychodzi z pracy o czasie - tylu ma pacjentów.
Wracając do wątku przybyliśmy do przychodni, oznajmiliśmy czekającym pacjentom, że my tylko na kontrole i ta wizyta potrwa 5min. i udało się po jakiejś godzinie czekania zostaliśmy przyjęci. Przebrnęliśmy przez zamieszanie związane z zagubieniem przez przychodnie karty Olka, poczekaliśmy aż nam założą nową. Ale na szczęście osiągnęliśmy cel i zdobyliśmy zlecenie na kolejne zajęcia. Lekarka stwierdziła, że Olek już nie potrzebuje ćwiczeń, bo już sobie wszystko ładnie powyrównywał. Ale i tak pochodzimy, bo nasza Pani rehabilitantka chce dalej sie z nami spotykac, aby przygotować Olka do raczkowania. A Pani Doktor kazała jedynie, aby w domu nie nosił skarpetek, ani pajaców z zasłoniętymi palcami u stópek. Co ma się przyczynić do tego, że nie będzie się wyginał do tyłu, tak jak to ma miejsce od czasu do czasu...

Myślę sobie, może i lepiej, że jeszcze pochodzimy na te ćwiczenia, jesteśmy pod okiem super rehabilitantki i na bieżąco czuwamy nad prawidłowym rozwojem Synka.

sobota, 24 października 2009

czyżby się udało: Olo potrafi sam usypiac:-)

A tak się bałam, że będziemy mieli z tym problem...ze Olek będzie chciał ciągle wisieć na cycu i przy nim usypiać:-) Okazało się martwiliśmy się na zapas...Synek naturalnie odchodzi od usypiania przy piersi od razu po karmieniu, szczególnie po kąpieli na noc lubił się przytulić i usnąć. Od jakiegoś czasu Synek bawi się na podłodze, na dywanie i na kocach, przewraca się, turla. I tak kiedy zostanie wykapany i nakarmiony nie zawsze zasypia przy cycu, coraz częściej odkładam go na koc, gdzie jeszcze się bawi i tak, gdy się zmęczy, albo gdy nadchodzi "godzina zero:-) czyli ok,21.30" dajemy mu misia pozytywkę, albo pieluszkę do przytulenia. Dziecko przewracając się z boku na bok samo zasypia, kiedy chce;-)

Ja odpuściłam metody zostawiania płaczącego dziecka samego w łóżeczku z grająca karuzelą do momentu aż zaśnie ze zmęczenia dawno dawno temu kilka miesięcy temu...Bez sensu stresować dziecko, chociaż znam rodziców, którzy mają niezwykła odporność i nadal tak uczą zasypiania.

Myślę, że udało nam się naturalnie wymyślić lepszy, bezstresowy sposób...dziecko czuje się bezpiecznie bo zasypia w tym samym pokoju co my jesteśmy, czuje się bezpieczne. A jak zaśnie to zanosimy go do łóżeczka:-)

Zasypianie na dywanie zdarza się tylko na noc- w ciągu dnia Olek usypia na spacerze wózku, bądź w domu wożony wózku, bujany w leżaczku i tyle.

turlam sie po całym pokoju...a co?!

Ulubione zajęcie Pana Olka? turlanie się a jak:-) cały pokój wysłany jest kocami, bo Pan Olek turla się z jednego końca pokoju do drugiego. I cały czas mnie zadziwia, ile on ma siły i energii na te koziołki. Nio tak trzeba sobie radzić, a usiądzie w swoim czasie, tym przewracaniem się z brzucha na plecy i na odwrót przebija jak na razie wszystko:-)

Dzisiaj byliśmy na zakupach i wścibscy klienci próbowali wtrącić, że pewnie Olkowi niewygodnie w wózku kółkowym na zakupy się jedzie...Ach ja lubię te komentarze...Na pewno co za dużo to niezdrowo i jeżeli przywalilibyśmy go artykułami spożywczymi to nie był by zadowolony, ale naprawdę bardzo rzadko bierzemy Synka gdzies do większego centrum handlowego. Uważam , że to nie jest najlepsze miejsce dla dziecka, ale kiedys trzeba zrobić te pakupki:-)

środa, 21 października 2009

7 miesięcy mineło jak jeden dzień:-)

20 października minęło 7 miesięcy życia naszego Aleksandra:-) Podsumowując dotychczasowe dokonania Synka możemy uczciwie zakomunikować, iż w tak pięknym wieku ma już 2 zęby całe, przymierza się do siadania, mówi swoje pierwsze słówka "ta-da-ta", "ba-ba-ba", "a-ma-ma-ma", a nawet próbuje stać na nóżkach. Dla nas są to nie lada dokonania:-) Przy czym poznał już wiele kolegów i koleżanek:-) Jak widać poniżej:
Image and video hosting by TinyPic
Olo&Karinka
Image and video hosting by TinyPic
Olo&ekipka z forum gronowego

wtorek, 20 października 2009

komentarz do programu "mama może wszystko"

Dla wielu Matek ten program jest jakąś nadzieją na szybki i łatwy powrót na rynek pracy po urlopie macierzyńskim...Ale jest kilka" ale":

- tylko ok100 kobiet może w nim wziąć udział...
- jest słabo nagłośniony, musiałam się nieźle naszukać informacji o nim, a jak już znalazłam okazało się, że pierwsza rekrutacja na podszkolenie angielskiego zakończyła się we wrześniu, następna jest w styczniu...
- 26 października trzeba wypełnić formularz zgłoszeniowy, żeby mieć jakieś szansę na dofinansowanie z Unii.

Wszystkie informacje są w załącznikach w poprzednim poście...

Mama może? sprawdźmy to!

„MAMA MOŻE WSZYSTKO” - powrót na rynek pracy po urlopie macierzyńskim

- Z doświadczenia wiem jak trudno pogodzić pracę zawodową z wychowaniem dziecka. Mam też świadomość jakie to ważne uzyskać w odpowiednim momencie swojego życia pomoc i wsparcie. Dziś, dzięki Funduszom Europejskim i Programowi Kapitał Ludzki, macie unikalną szansę takie wsparcie otrzymać i wrócić na rynek pracy - powiedziała minister Elżbieta Bieńkowska inaugurując spotkanie „Mama może wszystko”, które 12 października 2009 r. odbyło się w Punkcie Informacyjnym MRR.

„MAMA MOŻE WSZYSTKO” - powrót na rynek pracy po urlopie macierzyńskim

Wydarzenie rozpoczęło serię spotkań z kobietami powracającymi na rynek pracy po przerwie związanej z urodzeniem lub wychowaniem dziecka. Formuła szkolenia pozwala mamie uczestniczyć w zajęciach, zaś w międzyczasie jej dziecko jest pod profesjonalną opieką animatorów.

„MAMA MOŻE WSZYSTKO” - powrót na rynek pracy po urlopie macierzyńskim

Po wysłuchaniu prezentacji na temat działań podejmowanych w ramach Programu Kapitał Ludzki oraz zapoznaniu się z projektami szkoleniowymi realizowanymi obecnie w Warszawie, panie skorzystały z indywidualnych konsultacji z ekspertami Punktu Informacyjnego.

Pobierz pliki:
„MAMA MOŻE WSZYSTKO” - informacja prasowa (176 KB)
Europejski Fundusz Społeczny dla kobiet - prezentacja (239 KB)
Fundacja Bez Względu Na Niepogodę, projekt "Strefa Kobiet" - prezentacja (1,87 MB)
Centrum Języków Obcych Alexander, projekt "Krok do przodu" - prezentacja (269 KB)

„MAMA MOŻE WSZYSTKO” - powrót na rynek pracy po urlopie macierzyńskim

„MAMA MOŻE WSZYSTKO” - powrót na rynek pracy po urlopie macierzyńskim



„MAMA MOŻE WSZYSTKO” - powrót na rynek pracy po urlopie macierzyńskim

Źródło: tutaj

Portal współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Pomoc Techniczna
2008 © Ministerstwo Rozwoju Regionalnego

poniedziałek, 19 października 2009

2 zęby....

A jednak nie da się ominąć klasycznych objawów ząbkowania...biegunka, płacz dziecka itp. Obecnie przeżywamy z Olkiem ten czas i wiemy, po prostu musimy to przejść. W nocy nie było tak źle jak na razie, kilka razy Synek budził się z płaczem, przytulony szedł dalej spać. Zobaczymy jak będzie dzisiaj...Napuchnięte dziąsęłka smarujemy DEntinoxem. Olo ostrym swym kiełkiem nr1. zeskrobuje co twardsze kawałki jedzonka np. "z ogórka kiszonego wypija soczek"(dziwne, że już je ogóra)? trzeba uważać by nie chapnął większego kawałka. Ząbka nr.2 widać tyci tyci:-)